Na grzybobraniu , jak wiadomo, trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Więc miałam.
Niestety są przypadki, gdy oko trzeba zamknąć, przymknąć lub przynajmniej zmrużyć. O tym niestety zapomniałam i gałąź uderzyła mnie w to otwarte oko. Nie mocno. Nie przejęłam się tym za bardzo i dalej szukałam moich skarbów. Z pełnym koszem radośnie wracałam do domu.
Oko mniej radośnie. Cały czas dokuczało.
– A tam, do wieczora przejdzie.
Nie przeszło. Dokuczało cale popołudnie, choć na „moje oko” żadnego fragmentu gałęzi w nim nie było. Sprawdziłam w lusterku.
– A tam, pewnie do jutra przejdzie.
Nie przeszło. Następnego dnia również a ja już nie byłam taka niefrasobliwa i po pracy byłam u Dr. Mirki.
Zajrzała, stwierdziła zaczerwienienie czegośtam i wysłała na cito do okulisty.
– Tylko lekarz MUSI obejrzeć to DZISIAJ!
Oczywiście w przychodni „dzisiaj”- zapomnij. Na cito był termin za dwa tygodnie. Pozostał szpital i dyżur na okulistyce. Też nie takie proste, bo nie każdy szpital ma potrzebny mi oddział ale udało się. Po wielu perturbacjach wreszcie trafiłam i w nagrodę chyba ( za te perturbacje) przyjął mnie sam ordynator.
– Ja tylko chciałam sprawdzić czy nie ma żadnego urazu…- tłumaczyłam po streszczeniu mojej przygody.
Lekarz mnie zbadał.
– Nic tu nie ma. Wszystko jest w porządku. A że boli? Jak pani się w rękę uderzy to ręka też jakiś czas boli. Na wszelki wypadek przepiszę krople z antybiotykiem. Jeśli przez trzy dni nie przejdzie- proszę je użyć. A jak będzie pani zakładać okulary…
– Ale ja nie noszę…
– Czego pani nie nosi?
– No…okularów…
– Jak to pani nie nosi?
– No..nie noszę…- czułam się trochę nieswojo.
– I pani WIDZI?
– No…widzę..
Popatrzył na mnie dziwnie i rozkazał:
– Pani siada. Proszę odczytać ten rząd…. i ten…- i „przeczołgał” mnie przez całą tablice do badania wzroku.
– No ale chyba drobnego druku pani NIE WIDZI?
– Czy ja wiem…- zastanawiałam się, co to jest „drobny druk”.
– Pani czyta- dał mi do ręki jakiś druczek skierowania czy recepty. Przeczytałam.
Patrzył na mnie dziwnie.
No przecież nie będę mu tłumaczyć, że od lat biorę ASTAKSANTYNĘ a raczej WellnessPack w skład którego wchodzi astaksantyna. Będzie wtedy patrzył na mnie… jeszcze bardziej dziwnie.
Antybiotyku nie wykupiłam- nie było takiej potrzeby- 3 kapsułki astaksantyny dodane do saszetki WellnessPack tak, by razem była przeciwzapalna dawka 12mg i śladu nie ma po całym zdarzeniu.
Tzn. jest ZDUMIENIE, że tak zadziałało i UPEWNIENIE SIĘ , że to nie żadna „ściema”, placebo czy co tam jeszcze, tylko rewelacyjna
KRÓLOWA ANTYOKSYDANTÓW
A ostatni z „cudów”?
Niedawno moja ze dwadzieścia lat młodsza koleżanka z pewnością nie budzącą żadnych wątpliwości opowiadała, że coraz gorzej widzi, bo „starość”.
Może siebie przekonała, bo „mówisz – masz” ale ja słuchałam tego ze zdziwieniem. Przecież jestem dużo starsza od niej a to ona trzyma w ręku okulary. Jedno przeczy drugiemu. Nie wdawałam się w dyskusję.
Kilka dni później wyjęłam maszynę do szycia, by przeszyć rączki w naszych zakupowych szmacianych torbach.
Szycie nigdy nie sprawiało mi kłopotów jeśli chodzi o widzenie, natomiast nawlekanie igły….- uuu.. tu już musiałam się wspomagać okularami mojego Męża. Tym razem jednak leń zwyciężył- nie chciało mi się po nie wstać. Nawlekłam bez „wspomagaczy”. Kiedy nitka się skończyła i trzeba było uzupełnić bębenek- nawlekłam drugi raz, a potem trzeci – gdy nitka się zerwała z powodu supełka.
I dopiero wtedy mnie „tknęło”: przecież ja NIE POTRZEBUJĘ mężowskich okularów, bo WIDZĘ dziurkę w igle!
Siedziałam zdumiona nad tą „szmacianką”. Czyżby znów ASTAKSANTYNA?
Jeśli masz problem z ostrością widzenia, narzekasz na oczy, chciałabyś spróbować ale w niższej cenie -kliknij baner . To strefa, w której zapłacisz za Astaksantynę dużo mniej. 🙂
P.S. W trakcie robienia zakupów również masz taką możliwość



Ok, astaksantynę znam od dawna, a ten produkt z Oriflame również używam
Dopiero dziś przeczytałam komentarz. Sorry. Tak, wg mnie to najlepszy produkt w całym katalogu.