Astaksantyna koncertowo.

Grał wprawdzie dopiero w drugiej części koncertu ale już teraz siedział za kulisami przebrany we frak, gotowy do wyjścia.
I wyglądał…słabo. Rozpalony, z lśniącymi oczami.

– A co ty masz takie wypieki? – zapytałam przechodząc obok kanapy
– Wiesz , coś mnie chyba „bierze”…
– Covid? – byłoby nie fajnie , bo wszyscy idą na kwarantannę (wtedy jeszcze obowiązywała).
– Nie wiem…

ZAWSZE mam w torebce ASTAKSANTYNĘ ale teraz torebki nie miałam. Miałam skrzypce i wychodziłam właśnie na estradę.
-Teraz już nie zdążę ale w przerwie dam ci coś.

Pierwsza część koncertu skończyła się i zaczęła się przerwa. Zbiegłam do garderoby i zabrałam 3 kapsułki astaksantyny.
– Tylko czy mi to nie wpłynie na koncentrację. Wiesz mam partię piccolo ( mały flet o bardzo wysokich dźwiękach – pomyłki nie da się ukryć ). Musze być skupiony.
– Spoko. Nie wpłynie.

Powiedziałam , co ma zrobić z kapsułką. Dwie kolejne miały być na później.

Wchodząc po przerwie na estradę, mijając mnie po drodze teatralnym szeptem wykrzyczał:
– COŚ TY MI DAŁA?!! Ja pierwszy raz spotykam się z czymś takim!
Kiedy dojeżdżałam po koncercie do domu w torebce buczał telefon. Dzwonił Paweł. Oddzwoniłam już z domu.
To były podziękowania i zdumienie , i radość, i niedowierzanie, i pytania i…
Jak fanie jest , gdy możemy komuś pomóc…

– Pawełku to teraz weź jeszcze na noc w taki sam sposób jak poprzednio i popraw trzecią kapsułką rano.
– Ale ja już nie potrzebuję! A rano? Rano jadę na ryby!
– Zwariowałeś?! Przecież coś cię brało!
– Ale już jestem zdrowy.
– Przecież rano są przymrozki!
-Nie szkodzi. Czuję się świetnie. A tamte kapsułki zostawię na później na wszelki wypadek.

Faceci…
Ale na tym nie koniec.

Kilka dni później.
– Wiesz , poczytałem trochę na temat tej ASTAKSANTYNY w internecie i ja TO chcę. Bo ona podobno jest dobra na oczy. Tak samo, jak ekstrakt z borówek. Takie są opinie. Ze 3 opakowania.
– Ok, ale nie sprzedam Ci jej. Zapisze Cię do Klubu i sam będziesz sobie kupował
– ?!!!
-Spokojnie :-). Zakupy będziesz robił kiedy Ci się będzie podobało a samo zapisanie daje Ci tylko dużo niższą cenę.
Uspokojony, zapisany, numer w Klubie nadany, cena dużo niższa.

Ale na tym nie koniec.
Paweł zainteresował się też SuperShake’ami, bo wiosna nadchodzi i przydałoby się zrzucić co-nieco. W dodatku wyniki niekoniecznie książkowe i samopoczucie tez nie do końca z górnej półki więc …. Założyliśmy subskrypcję. W momencie gdy to piszę, po ok. dwóch miesiącach jest go mniej o 6 kg i zaprezentował mi się w  marynarce, której już od dawna nie mógł dopiąć.
– A teraz patrz!-  i bez problemu przełożył guzik przez dziurkę.

Czy to wyjątek?Nie.
Dokładnie wczoraj zmusiłam moją szwagierkę Małgosię do użycia astaksantyny.
Tak naprawdę wciąż jest chora : gardło, głowa, zatoki, oskrzela, zapalenie płuc i co tylko „fabryka” daje.
Dziś wieczorem zadzwoniłam. Wzięła tylko 3 ( powinna 4) kapsułki ale mówiła ze zdziwieniem , że jest dużo lepiej.
– Pomogło! Chyba nawet słyszysz po głosie.
Rzeczywiście brzmiała inaczej. Dużo lepiej! Prawie „koncertowo” 🙂
Obiecała też, że wreszcie pomyśli „na poważnie” o WellnessPack’u, bo tam przecież też jest astaksantyna. I w dodatku wiele innego „dobra”.

Kolejny przypadek to też Małgosia ale ta, która prowadzi dla nas Cluby Wellness.
– A mi astaksantyna zlikwidowała przepuklinę międzykręgową. Widocznie uznała, że to jest u mnie najważniejsze.
Ups… Grubo….CUDA?

Skuteczna, inteligentna, czująca, silna, władcza jednym słowem KRÓLOWA ANTYOKSYDANTÓW.

Jeśli chcesz sprawdzić, jak zachowa się w Twoim królestwie – kliknij baner.
Wówczas sama/sam będziesz ją kupować bezpośrednio w sklepie. I co najważniejsze – dużo taniej.
Bo taka jest Strefa Korzyści. 🙂

P.S. W trakcie robienia zakupów również masz taką możliwość 🙂

Imiona osób występujących w tym wpisie NIE zostały zmienione. Miejsca i okoliczności również 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *